Wyjść z cienia. Za dużo światła. Roztaczać światło. Zmierzać ku światłu. Światło! Cokolwiek by nie mówić, w fotografii najważniejsze jest światło. To ono kreuje nastrój, nadaje kształt, wydobywa, podkreśla. Jest w stanie nadać znaczenie pozornie nieistotnym tematom.
Jeśli jest światło, to musi być i cień. Jeśli chcemy dramatu, to nasze opowiadanie możemy oprzeć na dużej ilości światła i cienia, czyli różnica między liczbą przysłony w najjaśniejszym punkcie a liczbą w najbardziej zacienionym będzie wysoka. Może to być nawet kilka przysłon.
Wprowadzenie w kadr sporej ilości głębokich cieni sprawi, że obraz będzie tajemniczy, a nawet ponury. Większa ilość jasnych plam, wykorzystanie światła zapewni zupełnie inny odbiór - pozytywny. To my decydujemy ile cienia znajdzie się w kadrze, jak bardzo obraz będzie kontrastowy i jakie wrażenie będzie robił. Jeśli chcemy uzyskać jasny obraz z ledwie zaznaczonymi cieniami, postarajmy się znaleźć jasne tło, albo je odpowiednio doświetlić i unikając ciemnych elementów skomponować zdjęcie w tzw. high key.



